Niestety, na drodze do kredytu, a na pewno do jego wielkości, może stanąć skłonność Polaków do jak największej optymalizacji podatkowej, czyli obniżania w każdy możliwy sposób podstawy opodatkowania. A owa podstawa to właśnie dochód, który interesuje banki. Im zatem większe koszty uzyskania przychodu, tym mniejsza szansa na pożyczenie pieniędzy lub kredyt w satysfakcjonującej kwocie. Część banków co prawda deklaruje, że w analizie finansowej bierze pod uwagę także przychód, ale przede wszystkim wspomagają co do dochodu. W dużo gorszej sytuacji są jednak osoby rozliczające się z fiskusem za pomocą ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Ich co prawda nie dotyczy optymalizacja podatkowa, bo nie mogą uwzględniać kosztów uzyskania przychodu, pojawia się jednak inny problem. Ryczałtowcy płacą podatki według określonych stawek procentowych (3 proc., 5,5 proc., 8,5 proc., 17 proc. i 20 proc.), uzależnionych od rodzaju wykonywanej działalności gospodarczej. Brak zdolności kredytowej może być także zmorą osób rozliczających się z fiskusem za pomocą karty podatkowej. Banki, i owszem, zapewniają, że udzielają kredytów przedsiębiorcom na karcie. Natomiast sama zdolność kredytowa wyliczana jest w następujący sposób: tzw. wymiar karty, czyli płacona co miesiąc stała, obliczona odgórnie przez urząd skarbowy kwota podatku, mnożona jest przez określoną liczbę.