Kredyt dla dużych i małych firm do 300 000 zł, do 60000 zł bez zabezpieczeń. Decyzja już w 24h Kredyt inwestycyjny do 2 mln złotych z dofinansowania z EBI Hipoteka prosta dla firm. Na oświadczenie o dochodach do 1 mln złotych. Kredyty na zakup i pod zastaw auta. Refinansowanie do 100% wartości. NW Gratis!!! Do 100.000zł - Kliknij po więcej szczegółów!

Fundusze parasolowe – czym są i jak na nich zarabiać?

Bezsprzecznie podstawową zaletą funduszy parasolowych jest możliwość odłożenia w czasie zapłaty podatku Belki. Dzieje się tak za sprawą inwestowania w subfundusze o różnych strategiach inwestowania. To właśnie subfundusze zgromadzone pod „parasolem” dają dużą swobodę inwestowania zapewniając ochronę przed zakusami fiskusa. W przypadku tradycyjnych funduszy inwestycyjnych po sprzedaży jednostek uczestnictwa z zyskiem od razu zostaje nam potrącony podatek. W funduszu parasolowym podatek zostaje naliczony dopiero w momencie wycofania środków z funduszu, co może nastąpić po kilku latach od rozpoczęcia inwestycji. Ma to ten dodatkowy atut, że zysk dodawany do naszego kapitału pracuje dalej tworząc tzw. procent składany. W rezultacie nasz końcowy zysk może być sporo wyższy, niż w przypadku każdorazowego potrącania podatku. Drugą zaletą funduszy parasolowych są niskie progi wpłat. W większości funduszy na początek w zupełności wystarczy 1000 zł, a nawet mniej. Śmiało można więc powiedzieć, że jest to forma inwestowania dla każdego, a nie jedynie dla zasobnych klientów, choć i takie mylące opinie zdarza się usłyszeć.

Który fundusz parasolowy wybrać?

O odpowiedź na to pytanie jest równie trudno jak w przypadku funduszy klasycznych. Cel funduszy inwestycyjnych, w tym parasolowych, jest ten sam – inwestować pieniądze klientów w papiery wartościowe (akcje, obligacje, bony skarbowe), tak aby zwiększać ich wartość. W połowie 2010 roku inwestorzy mieli do wyboru 30 funduszy parasolowych, a co kilka miesięcy powstają nowe. Nie ma jednego idealnego funduszu. Konkurencja na rynku jest coraz większa, a zatem jest w czym wybierać. Wystarczy tylko odrobinę się przygotować i pamiętać, aby nie lokować wszystkich oszczędności w jednym funduszu. Nie ma potrzeby ograniczać sobie swobody wyboru.

Na jakie koszty musimy być przygotowani inwestując w fundusze parasolowe?

Inwestując w fundusze parasolowe mamy zazwyczaj do czynienia z 3 rodzajami kosztów:

1. Prowizja za nabycie/sprzedaż jednostek uczestnictwa. Stanowi określony procent sumy nabywanych/sprzedawanych jednostek. Średnio wynosi od 1% do 4% w zależności od rodzaju subfunduszu. Najwyższe prowizje są w akcyjnych, najniższe w pieniężnych. Co istotne dla klientów, część funduszy parasolowych pozwala całkowicie ominąć opłaty dzięki funkcjonującym systemom transakcyjnym dostępnym na stronach www TFI i tzw. marketach funduszy inwestycyjnych, jakie prowadzą m.in. mBank i Multibank. Ominięcie tych opłat oznacza wymierne oszczędności, które w ostateczności podnoszą nasz zysk.

2. Prowizja za zarządzanie funduszem, liczona jako określony procent wartości aktywów funduszu. Jej nie mamy możliwości ominąć ani zmniejszyć. Możemy jedynie porównać ją do opłat w innych funduszach i potraktować jako jeden z czynników za lub przeciw danemu funduszowi.

3. Opłata za konwersję. To nowość, która pojawia się w funduszach parasolowych. Konwersja to nic innego jak przenoszenie jednostek uczestnictwa pomiędzy subfunduszami. Inwestowanie w fundusze parasolowe wymaga od inwestora podstawowej wiedzy, a na pewno znajomości zasad ich funkcjonowania. Nikt za nas nie podejmie decyzji o tym w jakim funduszu mają znaleźć się zgromadzone pieniądze.

Kiedy liczy się czas – ekspresowe płatności.

W założeniu SORBNET służyć ma przede wszystkim do rozliczania płatności wysokokwotowych (powyżej 1 mln zł) i wspierać powinien przepływ środków pomiędzy bankami oraz instytucjami związanymi z rynkiem kapitałowym (jak np. depozyt papierów wartościowych). W praktyce jednak może przysłużyć się również klientom detalicznym, którzy chcą szybko, bez oczekiwania na najbliższą sesję Elixir, zrealizować pilne płatności. System NBP działa w dni robocze od 7:30 do 18:00, zlecenia klientów banków są do niego wprowadzane tylko do godziny 16. Czas przesłania środków pomiędzy bankami jest krótki – wynosi zaledwie kilka minut. Niestety nie oznacza to, że takiej szybkości możemy oczekiwać jako klienci indywidualni – o szczegóły realizacji przelewów SORBNET należy zapytać w obsługującej nas instytucji.

Transfery pomiędzy rachunkami prowadzonymi w tym samym banku nie muszą przechodzić przez izbę rozliczeniową i mogą odbywać się natychmiastowo. Wiele zależy w tym przypadku od sprawności systemu informatycznego banku. Niektóre instytucje pozwalają na całodobowe przelewanie środków, inne tylko w określonych godzinach. Warto także dodać, że będące częścią BRE Banku mBank i MultiBank, mimo iż posługują się odrębnymi markami, od niedawna umożliwiają błyskawiczne wewnętrzne transfery pomiędzy swoimi rachunkami. Powstające systemy płatności mobilnych (jak np. SkyCash) mimo, że obiecują szybszy obieg pieniądza, nie są jeszcze w stanie funkcjonować samodzielnie, bez połączenia z bankowymi rachunkami. Podobne niedostatki mają tzw. płatności e-mailowe (chociażby PayU.pl). Przepływ pieniądza jest błyskawiczny, lecz wykorzystanie go do kolejnych transakcji wymaga wypłaty np. na konto osobiste. W najbliższych latach wiele zapewne pod tym względem się nie zmieni. Prawdziwy jakościowy przełom przynieść mogłyby tylko jakieś niespodzianki ze strony KIR. Zapewne wielu klientów wyczekuje ich z niecierpliwością.

Odwrócona hipoteka – dla seniorów z własnym „M”.

Odwrócona hipoteka, nad którą pracuje ministerstwo, to produkt bardziej zaawansowany i sformalizowany. Dzięki temu w polskim prawie pojawi się takie pojęcie i zaczną ją oferować banki. Założenia opublikowane przez MF mówią m.in. o tym, że odwrócona hipoteka ma dotyczyć nie tylko nieruchomości mieszkalnych, ale i działek. Ustawa ma zawierać szereg zabezpieczeń dla klientów, m.in. chodzi o sytuację, w której klient umiera krótko po uruchomieniu umowy i dotychczas wypłacone środki w niewielkiej części pokrywają wartość nieruchomości. Projekt zabezpiecza jego spadkobierców – będą oni mieli pół roku na ewentualne spłacenie kredytu i odzyskanie nieruchomości. Odwrócona hipoteka ma być przeznaczona nie tylko dla osób samotnych. Projekt ustawy przewiduje, że umowę podpisać będą mogli także małżonkowie będący współwłaścicielami nieruchomości w ramach małżeńskiej wspólności majątkowej. Śmierć jednej z osób nie spowoduje jej rozwiązania, ani zmiany wysokości wypłacanych środków. Umowa wygasa dopiero po śmierci obydwojga małżonków. Co ciekawe, pod ustawę mają podlegać także nieruchomości obciążone hipoteką – wówczas kredytobiorca zostanie zobowiązany do spłaty zadłużenia ze środków uzyskanych z odwróconej hipoteki.

Warto jednak wiedzieć, że istnieją i inne sposoby na uwolnienie kapitału zamrożonego w posiadanym mieszkaniu. Można je przecież sprzedać i albo kupić mniejsze (lub położone w mniej atrakcyjnej lokalizacji), albo wynająć inne mieszkanie. Finansowo to najlepsze rozwiązanie, jednak dla wielu osób wizja przeprowadzki jest nie do przyjęcia, bo przecież zgodnie z polskim przysłowiem „Nie przesadza się starych drzew”. W przypadku odwróconej hipoteki, kredytobiorca pozostaje właścicielem nieruchomości do dnia śmierci, jest to zatem sytuacja bardziej komfortowa.

Będzie trudniej o kredyt – nowelizacja Rekomendacji S.

Komisja zrezygnowała z propozycji ograniczenia udziału kredytów walutowych w portfelach banków do 50%. Zapis ten, umieszczony w ogłoszonym w lecie 2010 r. projekcie, budził spore kontrowersje. Protestowały w szczególności banki – Związek Banków Polskich w opublikowanym w sierpniu zeszłego roku stanowisku przewidywał negatywne konsekwencje tego rozwiązania: problemy banków z płynnością, niebezpieczeństwo wystąpienia kolejnej wojny depozytowej i wzrost cen złotego na rynku międzybankowym. Wprowadzenie limitu skazywałoby część banków na faktyczne zamrożenie oferty kredytów denominowanych w walutach obcych, a dla klientów detalicznych oznaczałoby utrudniony dostęp do finansowania opartego o waluty inne niż polski złoty.

Wśród umieszczonych w ostatecznej wersji znowelizowanej rekomendacji zapisów znalazły się fragmenty szczególnie interesujące potencjalnych kredytobiorców. Zmienia się podejście do badania zdolności kredytowej w przypadku kredytów z okresem spłaty dłuższym niż 25 lat. Bank oceniając możliwości finansowe wnioskodawcy, który stara się o kredyt na 30 czy 40 lat, będzie sprawdzał czy kredytobiorca podoła spłacie rat przy założeniu, że kredyt zostanie udzielony na ćwierć wieku. Oznacza to przeprowadzanie symulacji w oparciu o wyższe zakładane raty kredytowe, co bezpośrednio przełoży się na wyższe wymagania co do sytuacji finansowej kredytobiorcy.

Co więcej, jeśli w okresie spłaty kredytu kredytobiorca wkroczy w wiek emerytalny, to bank powinien uwzględnić w badaniu zdolności kredytowej zmianę wysokości dochodu wnioskodawcy. W jaki sposób banki oceniać będą przyszłe dochody emerytów? Tego jeszcze nie wiadomo, ale zapis ten może budzić uzasadnione kontrowersje. Osiągnięcie wieku emerytalnego nie jest jednoznaczne z przejściem na emeryturę (i zmianą poziomu dochodów), a w perspektywie najbliższych 25 lat trudno nawet ocenić jaka będzie granica wieku uprawniająca do świadczeń emerytalnych (planuje się jej podniesienie).

Zmianie ulega także wskaźnik wydatków na obsługę długu w stosunku do dochodów netto używany podczas badania zdolności kredytowej na potrzeby kredytów w walutach obcych. Do tej pory kredytobiorca nie mógł przeznaczać na spłaty rat więcej niż 50% swoich dochodów netto lub 65%, jeśli jego dochody przekraczały średnią krajową (niezależnie od waluty kredytu). Zgodnie z nowymi zasadami wskaźnik ten zostaje obniżony do 42% dla kredytów walutowych. Komisji przyświecała zapewne myśl o wprowadzeniu dodatkowego bufora bezpieczeństwa w przypadku gospodarstw domowych zaciągających zobowiązania denominowane w walutach. Można także podejrzewać, że zapis ten wprowadzono niejako „zamiast” ograniczeń dotyczących całości portfela kredytowego – w propozycji zmian w Rekomendacji S opublikowanej w zeszłym roku nie był on obecny. Jego bezpośrednim efektem będzie zapewne dalsze ograniczenie dostępu do kredytów walutowych.

Na przygotowanie się do większości opublikowanych zmian banki mają 6 miesięcy. Wybrane rekomendacje (m.in. zmieniające procedury badania zdolności kredytowej) zaczną obowiązywać najpóźniej przed końcem 2011 roku. Do tego czasu muszą zostać rozstrzygnięte i doprecyzowane liczne niejasności w przedstawionym przez KNF dokumencie. O faktycznym wpływie nowych regulacji na rynek finansowania nieruchomości przekonamy się zatem dopiero za ponad pół roku.

Rodzina na Swoim a banki na lodzie.

Rząd zadecydował. Single płaczą, deweloperzy rozdarci, banki z niezłym orzechem do zgryzienia, a wśród klientów panuje kompletna konsternacja. Budżet nie wytrzyma ciężaru rynku kredytów hipotecznych. Teraz czekamy na krok banków, którym popsuto najlepszy produkt hipoteczny, a nie dano w zamian żadnych alternatyw. Czy czeka nas rywalizacja na bankowe marże? Bez sztucznego pobudzania rynku, banki muszą zadecydować, czy odkręcić przysłowiowy kurek z kredytami. Przypuszczalnie mają kwartał na zastanowienie. Później założenia polityków zaczną wchodzić w życie.

Gdy w Rodzinie na Swoim mogliśmy kupić mieszkanie droższe niż mediana cen transakcyjnych na rynku i nadal dopłacał do interesu Skarb Państwa, trudno się dziwić, że ceny w wielu miastach nie chciały nawet minimalnie spadać. Póki zarówno banki, jak i deweloperzy dobrze na tym zarabiali – nie było problemu. Skoro znamy już założenia rządu to pozostaje nam ostatnia prosta, czyli okres przed wejściem zmian w życie. Czego możemy się spodziewać? Silniejsza promocja banków, które już prześcigają się minimalną marżą i promocyjnymi cenami na Rodzinę na Swoim. W porównaniu z 2009 rokiem, marże banków i tak spadły prawie o połowę. Jeśli do tego dodamy wysokie limity cen mieszkań w programie dopłat, to dla wielu Polaków trafiła się całkiem niezła okazja do nabycia nieruchomości. Spora część klientów jeszcze czekała na spadki cen kredytów, ale ze świadomością, że Rodzina na Swoim zostanie z nami do 2012 roku. Kto chce skorzystać z pieniędzy Skarbu Państwa musi się spieszyć – takie komunikaty będą często spotykane zarówno w bankach, u deweloperów, jak i doradców finansowych.

Jak utrzymać wysoką dynamikę sprzedaży kredytów, którą widzieliśmy w 2010 roku? Banki będą musiały poważnie zastanowić się nad kolejnymi obniżkami. Przy niższych limitach cen, nic nie uratuje deweloperów, którzy mają jeszcze sporo do sprzedania. Jeśli znacząco spadnie udział Rodziny na Swoim w całej akcji kredytowej, to pozostaje nadzieja na nie tyle spadek cen nieruchomości, co może chociaż ich urealnienie.

Kredyt Hipoteka Prosta.

Jedyny tego typu produkt na rynku, będący doskonałym i prostym sposobem na łatwe pozyskanie środków finansowych dla firmy na dowolny cel!

Główną zaletą produktu jest stosowanie w jego przypadku uproszczonej procedury. Kredyt udzielany jest na podstawie oświadczenia o uzyskiwanych przychodach i dochodach oraz na podstawie przedstawionego zabezpieczenia w postaci nieruchomości będącej własnością Kredytobiorcy.

Okres kredytowania trwa do 180 miesięcy, natomiast kwota kredytu może wynieść od 50 000 zł do 1 000 000 zł netto. O kredyt mogą się ubiegać osoby fizyczne, spółki osobowe, osoby wykonujące wolny zawód czy spółki z o.o.

( Żródło: Profit News)

Kredyt Inwestycyjny.

Kredyt inwestycyjny to kolejna propozycja, która pozwoli małym i średnim przedsiębiorstwom na dalsze rozwijanie firmy!

Może zostać przeznaczony na zakup środków trwałych, licencji, patentów, a także na refinansowanie kredytów inwestycyjnych w innych bankach oraz poniesione nakłady inwestycyjne. Co najważniejsze, naszym kredytem można sfinansować aż do 100% nakładów netto poniesionych na inwestycję, a spłatę rozłożyć nawet na 15 lat!

Kredyt inwestycyjny może zostać przeznaczony na:

  • finansowanie nowych lub zwiększanie/rozbudowę już istniejących zdolności wytwórczych i usługowych;
  • zakup środków trwałych, licencji i patentów;
  • refinansowanie kredytów inwestycyjnych w innych bankach;
  • poniesione już nakłady inwestycyjne.

(Źródło: Profit News)

Jak zarobić na karcie kredytowej?

Aż połowa wykształconych Polaków z dużych miast przyznaje, że wypłaca gotówkę z bankomatów za pomocą karty kredytowej – wynika z raportu z badania SMG/KRC Millward Brown. Zdecydowanie najczęściej korzystamy z kart dokonując transakcji bezgotówkowych. Bardziej świadomi klienci częściej korzystają z kart kredytowych, ale unikają kosztów. Zwracają też większą uwagę na bezpieczeństwo użytkowania karty. Spośród usług dodanych do karty popularność zyskały ubezpieczenia transakcji nieuprawnionych oraz, w przypadku kart prestiżowych, ubezpieczenia związane z podróżami, np. kosztów leczenia za granicą.

Ważne jest jednak to, żebyśmy ze swoich kart korzystali nie tylko często, ale też rozsądnie i bezpiecznie.

OFErta lepszej przyszłości.

Polski system emerytalny ustawowo podzielony jest na trzy filary. Pierwszym z nich jest ZUS. Każdy pracownik – za pośrednictwem pracodawcy – zobowiązany jest do regularnego odprowadzania składek emerytalnych, z których de facto wypłacane są na bieżąco świadczenia dla obecnych emerytów.

Drugim, również obowiązkowym (dla urodzonych po 1968 roku) filarem są Otwarte Fundusze Emerytalne. ZUS jest zobowiązany do przesyłania na nie określonej części wynagrodzenia. Zgromadzone na indywidualnych kontach środki są inwestowane w różne aktywa finansowe. Zadaniem funduszy jest pomnażanie powierzonych im pieniędzy, aby późniejsze świadczenia były jak najwyższe.

W ramach trzeciego, ostatniego i dobrowolnego filaru polskiego systemu emerytalnego każdy ma możliwość przeznaczyć część swoich oszczędności na wpłaty na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) lub do Pracowniczych Programów Emerytalnych (PPE).

Fundusze parasolowe – czym są i jak na nich zarabiać?

Co jest podstawową zaletą funduszy parasolowych? Bezsprzecznie jest to możliwość odłożenia w czasie zapłaty podatku Belki. Dzieje się tak za sprawą inwestowania w subfundusze o różnych strategiach inwestowania. To właśnie subfundusze zgromadzone pod „parasolem” dają dużą swobodę inwestowania zapewniając ochronę przed zakusami fiskusa. Po sprzedaży jednostek uczestnictwa z zyskiem od razu zostaje nam potrącony podatek, jeśli chodzi o tradycyjne fundusze inwestycyjne, natomiast w funduszu parasolowym podatek zostaje naliczony dopiero w momencie wycofania środków z funduszu, co może nastąpić nawet po kilku latach od rozpoczęcia inwestycji. Ma to również ten dodatkowy atut, że zysk dodawany do naszego kapitału pracuje dalej tworząc tzw. procent składany. W rezultacie nasz końcowy zysk może być sporo wyższy niż w przypadku każdorazowego potrącania podatku. Drugą zaletą funduszy parasolowych są niskie progi wpłat. W większości funduszy na początku w zupełności wystarczy 1000 zł, a nawet mniej. Śmiało można więc powiedzieć, że jest to forma inwestowania odpowiednia dla każdego, choć zdarza się tez słyszeć mylące opinie o ich dostępności jedynie dla zasobnych klientów.

Który fundusz parasolowy wybrać?

O odpowiedź na to pytanie jest równie trudno jak w przypadku funduszy klasycznych.

Cel funduszy inwestycyjnych, w tym parasolowych, jest ten sam – inwestować pieniądze klientów w papiery wartościowe (akcje, obligacje, bony skarbowe) tak, aby zwiększać ich wartość. W połowie 2010 roku inwestorzy mieli do wyboru aż 30 funduszy parasolowych i, ponadto, co kilka miesięcy powstają nowe. Ciężko wskazać jeden idealny fundusz. Konkurencja na rynku jest coraz większa, a zatem zainteresowani mają w czym wybierać. Nie ma potrzeby ograniczać sobie swobody wyboru, wystarczy tylko odrobinę się przygotować i pamiętać, aby nie lokować wszystkich oszczędności w jednym funduszu.

Na jakie koszty musimy być przygotowani inwestując w fundusze parasolowe?

Inwestując w fundusze parasolowe mamy zazwyczaj do czynienia z 3 rodzajami kosztów:

1. Prowizja za nabycie/sprzedaż jednostek uczestnictwa. Stanowi określony procent sumy nabywanych/sprzedawanych jednostek. Średnio wynosi od 1% do 4% w zależności od rodzaju subfunduszu. Najwyższe prowizje są w akcyjnych, najniższe w pieniężnych. Co istotne dla klientów, część funduszy parasolowych pozwala całkowicie ominąć opłaty dzięki funkcjonującym systemom transakcyjnym dostępnym na stronach www TFI i tzw. marketach funduszy inwestycyjnych, jakie prowadzą m.in. mBank i Multibank. Ominięcie tych opłat oznacza wymierne oszczędności, które w ostateczności podnoszą nasz zysk.

2. Prowizja za zarządzanie funduszem, liczona jako określony procent wartości aktywów funduszu. Nie mamy możliwości ani jej ominąć, ani zmniejszyć. Możemy jedynie porównać ją do opłat w innych funduszach i potraktować jako jeden z czynników za lub przeciw danemu funduszowi.

3. Opłata za konwersję. To nowość, która pojawia się w funduszach parasolowych. Konwersja to nic innego jak przenoszenie jednostek uczestnictwa pomiędzy subfunduszami. Inwestowanie w fundusze parasolowe wymaga od inwestora podstawowej wiedzy, a na pewno znajomości zasad ich funkcjonowania. Nikt za nas nie podejmie decyzji o tym w jakim funduszu mają znaleźć się zgromadzone pieniądze.

Poleć nas Swoim znajomym

 
www.xpoints.eu
Rzetelna Firma Darmowa Reklama w Internecie - Linkomat
Copyright © 2000 - 2012. All rights reserved. www.kredyty-ubezpieczenia.pl