Kredyt dla dużych i małych firm do 300 000 zł, do 60000 zł bez zabezpieczeń. Decyzja już w 24h Kredyt inwestycyjny do 2 mln złotych z dofinansowania z EBI Hipoteka prosta dla firm. Na oświadczenie o dochodach do 1 mln złotych. Kredyty na zakup i pod zastaw auta. Refinansowanie do 100% wartości. NW Gratis!!! Do 100.000zł - Kliknij po więcej szczegółów!

Banki: kredyty w euro jak w PLN.

Ciągle trwa w najlepsze ”walka” pomiędzy Komisją Nadzoru Finansowego a bankami o przyszłość kredytów walutowych w Polsce. Po tym, jak nadzór postraszył koszmarnymi skutkami zadłużania się w walutach, bankowcy postanowili przekonać KNF, że euro jest już prawie naszym rodzimym pieniądzem, ucinając tym samym dyskusję o problemie kredytów walutowych. Nie ma wątpliwości, że trudno będzie bankom dojść do porozumienia z nadzorem w sprawie ograniczenia sprzedaży walutowych kredytów hipotecznych. Banki opracowały do dalszych negocjacji stanowisko, które już na trzeciej stronie może doprowadzić KNF do furii na przemian z wybuchami śmiechu. Zaczyna się łagodnie – chcemy, aby ograniczenie udzielania kredytów walutowych dotyczyło tylko nowej sprzedaży; proponujemy, aby udział walut nie przekraczał 30% – piszą bankowcy w piśmie przesłanym do przewodniczącego KNF, Stanisława Kluzy.

Również instytucje finansowe odnoszą się z dystansem do pomysłu nadzoru, aby przy udzielaniu kredytów liczyć wyłącznie zdolność kredytową na maksymalnie 25 lat, nawet w przypadku gdyby kredyt spłacany był dłużej.

Proponują, aby przyjąć 30-letni okres kredytowania jako podstawę określania zdolności kredytowej w przypadku kredytów trwających dłużej. Zdaniem bankowców, wystarczająco dużo zamieszania i ograniczeń wprowadzi Rekomendacja T, która w całości zacznie obowiązywać pod koniec tego roku. Zgodnie z Rekomendacją, maksymalny poziom zobowiązań kredytowych dla osób fizycznych, zarabiających średnią krajową, wyniesie 2080 zł (65%*3200 zł), natomiast dla osób zarabiających poniżej średniej krajowej wyniesie 1600 zł (50%*3199 zł). Przy analizie zdolności liczonej na 25 lat i oprocentowaniu 7%, pozwala to na zaciągnięcie kredytu maksymalnie na odpowiednio 290 i 220 tys. zł. (raty równe). Na dodatek, przykłady te nie uwzględniają wpływu stress testów na zmienną stopę procentową, wymaganych przez Rekomendację T, a te dodatkowo obniżają zdolność kredytową klienta. Co do pomysłu uwzględnienia spadku dochodów po przejściu klienta na emeryturę – bankowcy sugerują w ogóle usunięcie tego rozwiązania.

Propozycje ZBP do projektu zmiany rekomendacji S II.

Zmiana rekomendacji S II Komisji Nadzoru Finansowego dotyczącej ekspozycji zabezpieczonych hipotecznie ma na celu ograniczenie udzielania walutowych kredytów hipotecznych (poziom kredytów walutowych w portfelu max. 50%), przy badaniu zdolności kredytowej uwzględnianie maksymalnego 25 okresu kredytowania (również w złotych). 7 października Związek Banków Polskich przekazał do KNF swoje uwagi do projektowanej zmiany rekomendacji S II.

Poniżej prezentujemy wybrane, najistotniejsze uwagi:

Wprowadzenie okresu przejściowego - celem jest, aby data wejścia w życie rekomendacji wprowadzających maksymalny udział kredytów walutowych w portfelu banków została ustalona na minimum 18 miesięcy od daty ogłoszenia przyjętej wersji Rekomendacji. Umożliwi to bankom zbudowanie nowych strategii biznesowych i powolne wygaszanie kredytów walutowych. Zostały już poczynione wszelkie plany budżetowe na 2011 rok i wprowadzanie tak drastycznych zmian bez odpowiedniego wyprzedzenia uderzy w stronę przychodową banków.

Przyjęcie 30-letniego okresu kredytowania (zamiast proponowanego przez UKNF 25-letniego) jako podstawę do określania zdolności kredytowej w przypadku kredytów z dłuższym okresem amortyzacji. Jest to okres kredytowania najczęściej wybierany przez kredytobiorców. Jest to również standardowo przyjmowany okres do określania zdolności kredytowej także na rozwiniętych rynkach, na których rynek kredytów hipotecznych ma znacznie dłuższą niż w Polsce historię. Jednocześnie, w naszej ocenie, wydłużenie proponowanego przez UKNF okresu o 5 lat pozostanie w zgodzie z zamysłem UKNF, jaki został zaprezentowany w uzasadnieniu 25-letniego okresu.

• Zwrócono uwagę na to, iż proponowane w projekcie zmiany rekomendacji S II ograniczenia akcji kredytowania budownictwa mieszkaniowego zbiegają się w czasie z wejściem w życie w 2011r. ograniczeń zawartych w Rekomendacji T (limit zadłużenia, testy warunków skrajnych przy badaniu zdolności kredytowej na zmienną stopę procentową i kurs walutowy), podwyższeniem VAT na usługi budowlane, zapowiedzią wygaszania „Programu Rodzina na Swoim, co negatywnie wpłynie na rynek nieruchomości w Polsce i cały przemysł budowlano – mieszkaniowy. Wydaje się, iż celem nadzoru bankowego powinna być dbałość o bezpieczne funkcjonowanie sektora bankowego, a nie wywieranie wpływu na politykę gospodarczą kraju.

• Nadzór powinien dokonać szczegółowej analizy wpływu proponowanych zmian na akcję kredytową banków.

Limit dla kredytów walutowych - limit dotyczący kredytów walutowych zawarty w rekomendacji 2.3.7 (w projekcie 50%) nie powinien dotyczyć istniejącego portfela. Ustalenie jakiejkolwiek proporcji kredytów walutowych/indeksowanych w odniesieniu do istniejącego portfela będzie usankcjonowaniem prawa działającego wstecz oraz stworzy warunki nierównej konkurencji.
Udział kredytów walutowych w portfelu nowo udzielanych kredytów mógłby zostać ograniczony do poziomu 30% wartości portfela.
Rozwiązanie takie wpłynie zarówno na ograniczenie bieżącej produkcji walutowej (z pełną gwarancją ograniczenia), jak i płynnie spowoduje stopniowe zmniejszanie udziałów kredytów walutowych w portfelach poszczególnych banków do oczekiwanego przez nadzór poziomu. Ponadto, nie spowoduje ono konieczności przeprowadzenia drastycznych, nagłych zmian w przyjętych przez banki strategiach.

Wiek emerytalny – proponowane jest usunięcie zapisów dotyczących uwzględniania w ocenie zdolności kredytowej prawdopodobnego obniżenia dochodów z uwagi na wkroczenie w wiek emerytalny klienta w okresie spłaty ekspozycji (Rek. 3.1.4), ponieważ: osiągnięcie przez klienta wieku emerytalnego nie jest równoznaczne z automatycznym przejściem na emeryturę oraz zmniejszeniem poziomu uzyskiwanych dochodów (zwłaszcza z takich źródeł dochodów jak własna działalność gospodarcza), w odniesieniu do zmian w zakresie sytemu emerytalnego (I i II filar) nie ma możliwości jednoznacznego oszacowania o ile po przejściu na emeryturę dochody klienta spadną – będzie to uzależnione od wielu czynników. Dodatkowo aktualnie istnieje duża niepewność w zakresie kształtu przyszłych rozwiązań dotyczących systemu emerytalnego, będą występować trudności w interpretacji wieku emerytalnego w kontekście grup uprzywilejowanych do wcześniejszych emerytur (np. służby mundurowe – żołnierze, policja), w przypadku których przejście na emeryturę nie jest równoznaczne z osiągnięciem np. 65 roku życia, banki wskazują na lepszą jakość portfela spłacanego przez emerytów, inne parametry wprowadzone rekomendacjami S i T w wystarczającym stopniu ograniczają maksymalne kwoty kredytów oraz dodatkowo ryzyko transakcji w momencie przejścia wnioskodawcy na emeryturę będzie znacząco niższe (np. w ciągu 20 lat nastąpi wzrost nominalnej kwoty wynagrodzenia – co najmniej o 60%, klient spłaci większą część ekspozycji co spowoduje spadek DTI – np. z 50% do 20%, zaś LTV spadnie z 80% do 40%), z propozycji zmian regulacyjnych Unii Europejskiej oraz zapowiedzi rządu wynika, iż wiek emerytalny w Polsce zostanie znacznie podwyższony.

Konieczna zmiana wizerunku.

Banki już nie są, w społecznym odbiorze, instytucjami zaufania publicznego. Są natomiast przez klientów postrzegane jako kolejne organizacje, które chcą na nich zarobić. Bankowcy, zamiast podstawiać sobie wzajemnie nogę, powinni wspólnie popracować nad odbudową wizerunku sektora.

Zdaniem specjalistów, największy od lat 30. ubiegłego wieku kryzys finansowy zmienił postrzeganie banków przez społeczności i klientów indywidualnych.

Niestety, na gorsze. Odbudowanie zaufania klientów będzie instytucje finansowe kosztowało mnóstwo czasu i ogrom środków. Dodatkowo, brak zaufania do banków jest skutecznie podtrzymywany przez politykę, jaką prowadzą banki wobec siebie nawzajem. Do przeszłości należą już właściwie czasy, w których bank był instytucją zaufania publicznego. Klienci nie mają złudzeń – produkty bankowe, nawet najbardziej kuszące, są tylko i wyłącznie produktami. A jeśli bank chce je sprzedawać, to z pewnością po to, żeby na tym zarobić.

Klienci coraz częściej pytają – jaka jest np. różnica między lokatą a polisą ubezpieczeniową? Jeśli dobrze się przyjrzeć obu produktom, to właściwie takiej różnicy, z punktu widzenia klienta, generalnie nie ma. I tu, i tu wpłaca pieniądze, którymi instytucja finansowa obraca. I w jednym, i w drugim przypadku będzie mógł skorzystać z tych pomnożonych środków dopiero po odpowiednio długim czasie, chyba, że zdecyduje się zrezygnować z zysków i je zupełnie wycofać.

Tylko, że firma ubezpieczeniowa polisę wypłaci – a w przypadku banku lokata nie jest już takim pewnym zabezpieczeniem środków.

Banki upadają (ostatnie dwa lata pełne były informacji o kłopotach banków w USA, czy na Islandii), mają kłopoty, a w swojej polityce odnośnie realizacji targetów posuwają się często do nadużyć wobec klientów.

Czy czymś innym niż takim nadużyciem było bowiem wystawianie setek firm na wykupowanie opcji walutowych, w których mógł być tylko jeden wygrywający – nie klient, a bank? Czy czymś innym było też oferowanie kredytów hipotecznych wiążących klientów z bankiem na dekady, ale obciążonych tak dużym ryzykiem, że w przypadku niepewności na rynkach finansowych, wielu klientów było postawionych pod ścianą z ratami, które po wielokroć przekraczały ich możliwości finansowe?

Z czasem na portalach społecznościowych zaczęły powstawać pseudo-oddolne akcje klientów kierowane przeciw macierzystym bankom. Głośna już akcja „Nabici w mBank” była po trosze podgrzewana przez konkurentów grupy BRE. W ich interesie było bowiem osłabienie konkurenta. Tyle, że to nie niewinni rzucali kamieniami. I to nie tylko ten jeden bank ucierpiał na osłabieniu wizerunku. Sektor bankowy ma dzisiaj wyjątkowo niskie notowania.

Paradoksalnie konieczność wprowadzenia postanowień bazylejskich, które mają służyć bezpieczeństwu banków i konieczność implementowania kolejnych rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego działa tu na korzyść odbioru banków jako instytucji zaufania publicznego, chociaż i tak całość jest odbierana przez opinię publiczną jako bat nad niepokornymi bankami.

Jeśli szefowie największych banków w Polsce nie zaczną wspólnie działać na rzecz przywrócenia zaufania do banków to za rok, dwa będą traktowane jako zło konieczne. I przegrają walkę o klienta z bankami z powodzeniem budującymi swój wizerunek w krajach ościennych – w Niemczech, Czechach, na Słowacji czy niesąsiadujących z nami Wyspach Brytyjskich.

Poleć nas Swoim znajomym

 
www.xpoints.eu
Rzetelna Firma Darmowa Reklama w Internecie - Linkomat
Copyright © 2000 - 2012. All rights reserved. www.kredyty-ubezpieczenia.pl